Dzielę się tym co bezcenne z każdym
- 24 sie 2025
- 2 minut(y) czytania
Obserwuję jak ludzie z przekonaniem próbują rozwiązać swoje lęki egzystencjalne, oraz kryzysy związane np. ze zdrowiem poprzez poszukiwanie zbawcy / lekarza w jakiejś zewnętrznej osobie / metodzie.
Dostanę pigułkę na każdą możliwą dolegliwość. Dostanę także pigułkę w postaci cudownego kursu i cudownej - jedynie właściwej - terapii na każdą dolegliwość dotyczącą umysłu.
Dostanę pigułkę na sprawy ducha. Wystarczy że uwierzę w Jezusa / Buddę / Krysznę albo podejmę odpowiednią praktykę i dyscyplinę medytacyjną bądź sakramentalną.
Oczywiście tę praktykę i metodę da mi ktoś mądrzejszy niż ja, bo wszystkie systemy są zbudowane na wierze że nie ja jestem swoim własnym mistrzem tylko potrzebuję prowadzenia, pomocy i certyfikatu.
Na mnie żadna z tych pigułek nie zadziałała. A miałem trudności i wyzwania w każdej z tych sfer (ciało, umysł, duch) i były to wyzwania dużego kalibru.
Odkryłem że zbawienie, uzdrowienie i wyzwolenie było możliwe wyłącznie w moim sercu, od wewnątrz. A narzędziem ktorego mogę używać aby realizowała się i rozprzestrzeniała moc mojego najgłębszego "ja" jest mój umysł, który życie uczyniło moim najlepszym przyjacielem.
Dopiero kiedy konstrukt "ja" którego istnienie było oparte na ordynarnym kłamstwie że coś ze mną / z rzeczywistością jest "nie tak" uległ rozpadowi pojawiło się doświadczenie że zawsze byłem jestem i będę w tym miejscu do którego chcą - w swojej istocie - doprowadzić wszystkie religie i poważne ścieżki duchowe.
Pojawienie się wglądu i doświadczenia że wszystko jest, było i będzie zawsze "ok" rozwiązało raz na zawsze wszystkie moje problemy.
Odtąd nieprzyjemne doświadczenia w sferze zewnętrznej (również myśli, emocji, ciała) okazują się być niczym innym tylko błogosławieństwem.
Tam gdzie jestem, w domu mojego serca, panuje błoga cisza obecności nie mającej początku ani końca.
I jestem gotów aby dzielić się tym skarbem z każdym, kto jest otwarty na nieznane. Z każdym kto czuje jakiś brak i tęsknotę która nie znajduje zaspokojenia.




Komentarze